Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sens. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sens. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 maja 2011

Zbiór ślimaków...

Idiotyczne przepisy dotyczące "kiboli" spowodowały jak to w naszym pięknym kraju bywa ciekawe pomysły na ominięcie prawa. Była już pielgrzymka z modlitwą w kościele i czasem wolnym dokładnie podczas meczu, bo zakazano wstępu zorganizowanym grupom kibiców mimo że nic złego nie zrobili - ot taka odpowiedzialność zbiorowa, ostatni "numer" brzmi jeszcze bardziej abstrakcyjnie:

Ta bardzo zależało im na oglądaniu meczu choćby zza płotu(!), że zorganizowali wyprawę na ślimaki...
Podobno żyjemy w wolnym kraju i nikt nie może nikomu zabronić wycieczki na ślimaki, ale...
 mimo że ekipa była bardzo spokojna, uzbrojona w wiaderka i bez klubowych emblematów policja wyjątkowo skutecznie zatruwała im życie - zresztą trafiło już na wykop
Osobiście nie przepadam za piłką nożną, co do kibiców - jak każda grupa są ludzie wspaniali i ci gorsi, agresywni, a uogólnienia są krzywdzące. Podziwiam ich za determinację i kreatywność, szkoda że tak niedocenioną, szczególnie że nie robili nic złego, wręcz przeciwnie - no cóż, według kochanych władz cel uświęca środki...
Dlaczego normalnym ludziom zatruwa się życie tylko dlatego że garstka agresywnych wyrostków lubi robić zadymę na stadionach i w okolicach?
Prawo ma sens tak długo jak długo jest dla ludzi ,nie przeciwko nim...

środa, 18 maja 2011

Czytanie

Podobno czytelnictwo umiera, czytamy coraz mniej książek - statystki mówią o tym wyraźnie, ale...

Głównym problemem jak dla mnie jest definicja słowa czytać
Według Wikipedii:
Czytanie – jedna z umiejętności nabywanych przez człowieka w procesie edukacji, która umożliwia odbiór informacji przekazywanych za pomocą języka pisanego.
Co to naprawdę znaczy czytać?
Siedzisz z książką i czytasz - proste?
Ale jeśli siedzę przed komputerem, tabletem czy innym urządzeniem i czytam artykuły lub e-booki to nie czytam? Jeśli mamy małe dziecko i czytamy mu bo nie zna liter( tym które już znają nadal warto czytać!) - to czy możemy policzyć w ten sposób przeczytane przez dziecko książki? "Zaliczymy" mu tą książkę?
A jeśli np. niewidomy słucha książki to ok, pomimo że łamie definicję uznamy że ją przeczytał, a jeśli robi tak kierowca, uczeń i wiele innych ludzi wybierających audiobooki? Czytają czy nie?
A artykuły w gazetach, na portalach, w kursach e-mailowych? Czytanie czy nie?
Słuchanie tzw. podcastów? Co to jest? Czytanie czy nie?
Czytając na pewnym etapie też słuchamy własnych myśli, a najważniejsze jest rozumienie treści zawartych w tekście, jeśli ktoś więcej zrozumie gdy ktoś będzie mu czytał, a on będzie słuchał ze zrozumieniem - to czy to coś złego, gorszego?
Oczywiście że tradycyjne czytanie ma przewagę, ale czy inne formy się nie liczą?

W jaki sposób powstają takie statystyki? Kogo, kiedy, kto i jak pyta?

Ja np. przeczytałam w tym roku metodą tradycyjną może 20-25 książek - lubię czytać i te książki były czytane w większości dla czystej przyjemności:)
Ale tak naprawdę wysłuchałam też kilkunastu audiobooków dzięki mp3 podczas przemieszczania się, pracy w domu, itd - konkretne wartościowe książki! - to się nie liczy?
Czytam też średnio 1-3 e-booków w pdf dziennie...
A jak policzyć czytane w sieci artykuły, reportaże?

Mój mąż w tradycyjny sposób nie czyta nic- więc na pytanie o ilość przeczytanych książek odpowie 0 !!!
Dużo czasu spędza za kółkiem, więc królują audiobooki - ostatnio Sapkowski, Tolkien i literatura fachowa, plus sporo z rozwoju osobistego - wiedzę z książek zdobywa nie dotykając papieru, nie widząc liter - fakt że nie pogłębia w ten sposób wiedzy ortograficznej, ale informacje przyswaja. Wielu ludzi tak robi - nie każdy "zasłuchawkowany" słucha muzyki, może nie jest to większość, ale ta grupa rośnie...

A jak policzyć ile czytamy?
Są statystyki z bibliotek - możemy założyć że książka wypożyczona =przeczytana, no niestety nie,bo np. uczniowie muszą ją wypożyczyć, aby była na lekcji i nic poza tym, ale możemy policzyć np. co drugą. Tak samo potraktujemy księgarnie- nie wiem jak to robią na serio!
A z e-bookami i audiobookami jest mały problem ponieważ tylko niewielka część jest kupowana i pobierana legalnie - wielu szczególnie młodych ludzi ściąga pliki "piracko" i tyle. Czy się przyznają - nie z dwóch skrajnych powodów - koledzy mogą negatywnie ocenić fakt że to książka, a dorośli że "piracka", że nie prawdziwa, że się nie liczy...
Do tego śmigając po sieci także można wiele przeczytać - chociażby korzystając z Wykopu - to nie tylko filmy i zdjęcia!
Ale zostawmy statystyki.
Ważniejsze od ile jest co!
A nawet jak czytamy wartościowe pozycje( wartościowe dla danej osoby!) to jeszcze pojawia się kwestia wykorzystania wiedzy.

Ogólnie próbuję udowodnić że nie jest aż tak tragicznie, ale dobrze przecież nie jest - powodów jest sporo:
-odmóżdżający poziom telewizji i radia
-odmóżdżający poziom edukacji, bezsensowne katowanie źle dobranych lektur
-brak przykładów, rodzice nie czytają sami, nie czytają dzieciom a wymagają aby dzieci czytały
-brak wiedzy o pozytywnych możliwościach wykorzystania internetu jako źródła wiedzy
-brak umiejętności zróżnicowania tempa czytania do potrzeb, z naciskiem na brak umiejętności szybkiego czytania, w ogóle :
-brak umiejętności czytania - dzieci uczy się nieskuteczną w wielu przypadkach metodą
literki- sylaby - wyraz i na tym się kończy, a przecież aby zrozumieć przekaz czytamy zdania, lub jego duże części, dobry czytelnik nie czyta przecież pojedynczych liter! Przebrnięcie przez kilkaset stron składając literki w sylaby a sylaby w wyrazy jest bez sensu, gdzie rozumienie sensu książki?

Ale to już osobny temat...

wtorek, 12 kwietnia 2011

Demokracja i przepisy

Dziś będzie bardzo krótko.
 Teoretycznie każdy pełnoletni obywatel jest na tyle mądry i odpowiedzialny aby wybierać prezydenta oraz sejm i senat, a także władze samorządowe, a gdy trzeba także decydować o wyniku referendum.
Ok, tylko w takim razie dlaczego ci których wybraliśmy traktują nas gorzej niż rodzice małe dzieci, zakazując nam tego co oni uznają za "zło", dlaczego nie wolno nam samodzielnie decydować o sprawach które bezpośrednio nas dotyczą? Nie wolno palić gdzie się chce, posiadać tego co się chce, nawet zmuszają nas do zapinania pasów dla naszego bezpieczeństwa, nawet często to czy się ubezpieczymy czy nie nie zależy od nas - masz firmę musisz mieć ubezpieczenie zdrowotne i już! Musimy chodzić gdzie nam każą( auta na dziurawe drogi, ludzie na krzywe chodniki, trawy nie deptać!) i zachowywać się tak jak chcą inni( w razie buntu - psychiatryk). A wszystko dla naszego dobra! Kim oni są aby wiedzieć co dla mnie jest dobre?
Z jednej strony mamy władzę, ale w rzeczywistości wolno nam tylko to co nam łaskawie pozwolą ludzie, których teoretycznie sami wybraliśmy...
Jakie to logiczne i sensowne:)